wtorek, 12 maja 2009

Jogurt kawowo-pomarańczowy


Lato nadchodzi wielkimi krokami. Sezon truskawkowy tuż, tuż... nie mogę się doczekać kiedy będę się nimi opychać bez opamiętania. Będę chodzić z bólem brzucha, ale kolejnej porcji tej pyszności sobie nie odmówię.
Bo kiedy jak nie teraz tak się zajadać? Tym bardziej, że sezon truskawkowy trwa tak krótko.

Cieszę się na myśl, że moje szafki wypchane są po brzegi pustymi słoikami po zużytych ubiegłorocznych zapasach :-) Dzięki temu, że żaden, nawet najmniejszy i wydawałoby się, zupełnie niepotrzebny słoiczek, u mnie się nie zmarnuje.
I jak co roku pewnie mi ich zabraknie. Bo a to dżemy i soki z truskawek będę robiła w pierwszej kolejności, niedługo potem wiśnie (pod postacią dżemu i słodkich wiśni w ulepkowatym syropie chyba najbardziej przeze mnie ukochane ;-) ). Jeszcze później powidła śliwkowe, grzyby, paprykę w occie (uwielbiam tę słodycz przełamaną kwaśną octową nutą). Zakiszę też ogórki z zrobię sałatkę szwedzką na zimę.
Na koniec postanowiłam zamknąć w słoikach dynię. Nigdy tego nie robiłam (w ogóle z dynią zaprzyjaźniłam się ubiegłej jesieni) i ciekawość efektów mnie zżera. Ale na pożarcie będę musiała jeszcze co najmniej pół roku poczekać :-)

Uwielbiam planować coroczne przetwory. Może ktoś z Was mi podpowie do jeszcze w słoiki zamknąć można. Może ktoś podrzuci przepis na pyszne pomidory czy czosnek kiszony? :-)


Ale nie o tym miało być.
Zawsze w lodówce mam sporo nabiału. Gdzieś w roku co i ruch uchowa się pojemniczek z jogurtem, którego data ważności właśnie upływa, a na który kompletnie nie mam ochoty.
Jako, że zazwyczaj kupuję jogurty naturalne, a L. ich nie jada, musiałam wymyślić coś co zjadłby ze smakiem. Owoców, które w towarzystwie jogurtu czułyby się dobrze, późnym niedzielnym popołudniem w domu nie miałam. Jedynym ratunkiem była kawa, która o dziwo znalazła się w postaci rozpuszczalnej. Ale na takie właśnie ewentualności ją w domu trzymam.
I niech Was nie zmyli fakt, że jogurt jest z pomarańczą. Ćwiarteczkę z porannej konsumpcji znalazłam w lodówce. Za mało na jogurt pomarańczowy ;-)


Jogurt kawowo-pomarańczowy
* 2 płaskie łyżeczki kawy rozpuszczalnej
* 1 łyżka wrzątku lub gorącego mleka
* 2-3 łyżeczki cukru pudru (użyłam waniliowego własnej produkcji)
* ok. 200g naturalnego jogurtu niesłodzonego
* 2 łyżki soku z pomarańczy
* 1 łyżeczka skórki otartej z pomarańczy

Kawę i cukier rozpuścić we wrzątku, ostudzić. Wymieszać z jogurtem, dodać sok z pomarańczy.
Przełożyć do pucharka lub niewielkiej szklaneczki. Udekorować skórką pomarańczową.

Smacznego ;-)




4 komentarze:

majana pisze...

Agatko ciekawy pomysł na jogurt !:) Na pewno by mi smakowało to połączenie :)
Co do przetworów to Cię podziwiam!:))

zawszepolka pisze...

Agatka cudne zdjecie! A wiesz jogurt kawowy w Polsce jadlam dosyc czesto tu nijak nie moge go znalezc :/
Poczestujesz?? :)

Ewa pisze...

Nigdy nie jadlam jogurtu kawowego. Ale w polaczeniu z pomarancza musi smakowac niczym jakis wspanialy deser. Wyglada pieknie.

aga-aa pisze...

boski pomysł, a dla mnie w obecnej sytuacji najlepszy z mozliwych! dziękuje i na pewno wyrpóbuje!