środa, 27 stycznia 2010

Tiramisu. Po prostu.



Dużo czasu upłynęło odkąd ostatni raz jedliśmy tiramisu. To też właściwie nie doczekałoby się realizacji,bo kompletnie zapomniałam o mascarpone, które leżało gdzieś w zakamarku lodówki... Kupione było z zamiarem przygotowania tiramisu oczywiście, ale zawsze nie było mi po drodze po świeże jajka ze wsi.
Ale kiedy je już zdobyłam, czym prędzej zabrałam się do roboty. A roboty przy tiramisu jest naprawdę niewiele. To deser, który smakuje wszystkim (chyba nie znam nikogo kto nie byłby zachwycony jego smakiem, chociaż wiem, że tacy są :) ), przy naprawdę niewielkim nakładzie pracy :). Czego chcieć więcej?

Klasyczne tiramisu to połączenie biszkoptów, nasączonych mocną kawą z alkoholem, kremu z serka mascarpone, jajek i cukru i grubej warstwy gorzkiego kakao i płatków czekolady.

Istnieje tak wiele różnych przepisów na ten deser, że każdy z regionów we Włoszech ma "jedyny słuszny" przepis na jego wykonanie. Ba, każde z włoskich miast szczyci się najlepszym tiramisu :)
Gdyby zapytać każdego Włocha, to odpowie (a jakże by inaczej), że to właśnie w jego domu robi się najlepsze tiramisu!


Przepisów na klasyczne tiramisu jest wiele, więc nie bójmy się eksperymentować. Jedni dodają do kremu ubite na sztywną pianę białka, inni nie. Jeszcze inni (tak jak ja) mieszają mascarpone z ubitą śmietanką, a są też tacy, którym wystarcza krem z samych żółtek i serka.
Powstało wiele wariacji "na temat"... z dodatkiem owoców, orzechów czy wiórków kokosowych :)

Tiramisu przygotować można zarówno w jednej większej formie, dzieląc później na porcje, jak i w pucharkach czy szklaneczkach. Ja preferuję podanie deseru w szklaneczkach, po jednej (lub więcej :) )dla każdego :)



Mój przepis na tiramisu
(6-8 porcji)

* 3 żółtka
* 200 ml słodkiej śmietanki 30%, z lodówki
* 500g mascarpone
* 80g cukru pudru (ok. 8 łyżek)
* savoiardi (ladyfinger) lub zwykłe biszkopty
* 150 ml mocnej kawy, wystudzonej (najlepiej espresso), lub 100 ml kawy i 50 ml wódki

* 50 ml amaretto
* gorzkie kakao
* starta czekolada


Zaparzyć i wystudzić kawę, wymieszać z amaretto, przelać do płaskiego naczynia.
Żółtka z połową cukru ubić na jasny, gęsty krem. 
Jeżeli ktoś obawia się surowych jaj lub ma je z niepewnego źródła, może ubić je naparze.
W garnku zagotować wodę, zdjąć z ognia. Na garnku postawić naczynie z kremem z żółtek (dno miski nie powinno stykać się z powierzchnią wody) i ubijać krem, aż powiększy objętość 2-3 krotnie (ok. 3-4 minuty). Zdjąć miskę z kremem z garnka i ubijać jeszcze ok. 2 minuty, aż krem wystygnie.
Śmietankę z resztą cukru ubić na sztywno. Wstawić do lodówki.
Do wystudzonej masy jajecznej dodawać po trochu mascarpone i delikatnie mieszać łyżką lub trzepaczką-rózgą (nigdy nie robię tego mikserem, ponieważ mascarpone po potraktowaniu mikserem zmienia się w rzadką masę). Na koniec krem połączyć z ubitą śmietaną.
Do wybranego naczynia (większa forma lub szklaneczki) włożyć warstwę biszkoptów maczanych w kawie (po 2-3 sekundy z każdej strony), 2 łyżki kremu, posypać kakao przez sitko. Tak samo ułożyć drugą warstwę i na wierzch wyłożyć pozostały krem.
Deser wstawić do lodówki (najlepiej przygotować dzień wcześniej), przed podaniem oprószyć kakao i wiórkami czekolady.

5 komentarzy:

Bea pisze...

Za tiramisu dalabym sie pokroic; to z cala pewnoscia jeden z moich ulubionych deserow. I tak jak piszesz Agatko - wariacji na jego temat jest sporo, kazdy wiec moze znalezc wariant, ktory najbardziej mu odpowiada ;)

Pozdrawiam serdecznie!

Tilianara pisze...

Oj, chodzi za mną ten deserek, chodzi :) Mogę wpaść na porcyjkę :)

majana pisze...

Och, jest po prostu przecudny! Uwielbiam tiramisu. Po prostu :))

Ewa pisze...

Wyglada smakowicie :)
Ja tam specjalna milosniczka nie jestem. Zrobilam ostatnio z rok temu i nie tesknie. Pewno przygotuje znowu bo mezowi smakowalo :)

Zaytoon pisze...

Aż wstyd się przyznać, ale nigdy jeszcze nie miałam okazji spróbować tego cuda. Ale patrząc na te smakowite szklaneczki żałuję, ojj... bardzo żałuję.

Pozdrawiam! ;)