niedziela, 1 marca 2009

Pszenny chleb z selerem i sezamem

To już 21 Weekend wspólnego pieczenia w ramach piekarni margot.
Z każdym tygodniem przybywa zarówno nowych, interesujących przepisów, jak i amatorów wspólnych wypieków.

Tym razem to sama założycielka, Alicja, zaproponowała do upieczenia dwa rodzaje pieczywa. Oba pochodzą z bloga Chili und Ciabatta. Jeden to ciemny wiejski chleb na zakwasie, drugi to chleb z dodatkiem świeżego selera i sezamu.


Zdecydowałam się na chleb z selerem i sezamem. Chleb wiejski upiekę w terminie późniejszym, kiedy tylko dorobię się wystarczająco mocnego zakwasu (zabieram się za niego od dłuższego czasu i zawsze 'coś' staje na przeszkodzie... :/ ).
Podczas przygotowania i pieczenia nic mnie nie zaskoczyło, zachowywał się tak jak wzorowy chleb zachowywać się powinien (choć tak naprawdę nie wiem jak powinien zachowywać się chleb...) :o) Seler do ciasta dodałam po kryjomu, ponieważ główny 'zjadacz chleba' w naszym domu amatorem selera nie jest. Podkreśliłam za to dodanie sezamu, tak dla 'zmylenia przeciwnika' :D
A tajemnicę smaku wyjawiłam dopiero po zjedzeniu trzeciej gorącej i aromatycznej kromki grubo posmarowanej świeżym, pachnącym masłem! Udało się.

Chleb ma miękki, bardzo smaczny miąższ i chrupiącą, aromatyczną skórkę.


Obawiałam się tylko, czy zdążę zrobić zdjęcia mojemu bochenkowi. Patrząc na zastraszające tempo w jakim chleb wczorajszego wieczoru znikał, zastanawiałam się czy doczeka do dzisiejszego śniadania.

Dziękuję Alu za przepis na ten piękny chleb i za wspaniałą wspólną zabawę!

Z żalu, że upiekłam go z połowy porcji, jutro piekę kolejny bochenek!


Chleb z dodatkiem selera i sezamu (składniki na bochenek ok. 500g)
* 175g maślanki (zastąpiłam kefirem naturalnym)
* 20g świeżych drożdży
* płaska łyżeczka soli (ok. 6g)
* 125g mąki pszennej typ 550 (użyłam typ 650)
* 125g mąki pszennej z pełnego przemiału (typ 2000)
* 10g masła
* 100g świeżego selera, już obranego i startego na grube wiórki
* 25g uprażonego sezamu

Dodatkowo: jajko do posmarowania i sezam do posypania


W misce wymieszać maślankę z drożdżami, dodać obie mąki i wyrabiać na najniższym poziomie robota ok. 5 minut (przy pomocy haków do ciasta drożdżowego). Następnie dodać sól, seler, sezam i kawałki masła, wyrabiać na szybszych obrotach kolejne 5 minut.
Ciasto będzie miękkie i elastyczne (u mnie lekko kleiste, więc dosypałam ok. 20g mąki razowej).
Wyjąć je z miski, którą lekko posmarować olejem, włożyć ciasto z powrotem, obrócić kulę, aby pokryła się olejem również z góry. Miskę zawinąć w foliową torebkę i odstawić do podwojenia objętości na ok. 60 minut.
Wyrośnięte ciasto rozciągnąć na blacie na prostokątny placek i składając wzdłuż dłuższego boku uformować bochenek. Ułożyć go złączeniem do dołu na przygotowanej blasze, posmarować roztrzepanym jajkiem, posypać sezamem i odstawić do wyrośnięcia na ok. 20-30 minut (5 minut przed końcem wyrastania zrobić nacięcia).
Piekarnik rozgrzać do 220 stopni. Spryskać ścianki piekarnika wodą (ja wysypałam na dno piekarnika kostki lodu). Wstawić bochenek, po 20 minutach zmniejszyć temp. do 200 stopni, a po kolejnych 20 na 180 stopni. Chleb piec łącznie 60 minut (ja mój mniejszy bochenek piekłam ok. 50 minut, zmniejszając temp. co 15 minut).
Kroić po ostudzeniu.

11 komentarzy:

margot pisze...

Agatko jeśli napisze ,że wyszedł piękny to będzie prawda , sama prawda
Chociaż się przyznam ,ze wiedziałam ,że te chleby będą i piękne ,udane i pyszne bo u Petry tylko takie przepisy , a moje kompany od pieczenia to zdolne bestie ,oj zdolne :) Piec w Wami dziewczyny to sama przyjemność

Bea pisze...

Piekny bochenek! slicznie ponacinany! Ja tez pieklam ten z selerem i baaardzo nam posmakowal :)

.agatka. pisze...

margot, bardzo przebardzo dziękuję :) dzięki Tobie (i Tatter) mamy możliwość poznawania nowych smaków, podróży kulinarnych po wielu zakątkach świata i przygotowania wypieków, o których bez Was nawet by nam się nie śniło ;-)

Bea, w tajemnicy napiszę, że nacinanie zajęło mi prawie drugie tyle czasu co formowanie bochenka :-) Dobrze, że noże mamy ostre... specjalnie na tę okazję naostrzone :)

aga-aa pisze...

śliczny Ci wyszedł :)

faktycznie ten seler daje mu superanckiego smaku, ale nie da się wyczuć że to seler

kasiac pisze...

Agatko, śliczny Ci wyszedł:) Kiedy ja sie nauczę tak ładnie nacinać???

atina pisze...

Cudowny chlebek! A jaki smaczny, prawda:)

.agatka. pisze...

aga, dziewczyny pisały, że czuć, a IMO nie czuć... wyczuwa się się tylko 'coś innego' do tej pory nieznanego :)

kasia nożyk w dłoń i ciachasz! mnie też wydawało się, że nie da się naciąć inaczej niż trzy razy po skosie... mojemu jeszcze daleko do ideału, ale próbuję :o)

atinko prawda prawda :)

asieja pisze...

ten weekendowy chleb na wielu blogach zagościł :-)
żałuję bardzo, że nie byłam w domu i nie mogłam go upiec.
bo seler lubię i reszta domowników też.
ale obiecuję sobie, że na pewno go spróbuję.
Twój wygląda cudnie:-)

majana pisze...

Pięknie Ci wyszedł ten chlebek! Podziwiam! Piękny kształt. Mój wyszedl taki śmieszny,ale pyszny byl.
Fajnie,ze piekłyśmy razem:)
Pozdrawiam.

aklat pisze...

Pieknie ponacinany, bardzo mi się podoba ten sposób w "listki", musze potrenować przy kolejnym wypieku :) A chleb wygląca wspaniale, coraz bardziej mi sie podoba i chyba go w końcu upiekę :)

Tilianara pisze...

Agatko, piękne nacięcia i cudowny bochenek Ci wyszedł :)