Czyli smaki naszego życia...
Moje kulinarne podróże, wzloty i upadki... próby udane i te niekoniecznie pozytywnie zakończone... małe i trochę większe słodkie przyjemności... miłe niespodzianki i trochę klasyki...
Pyszny, lekki sernik na zimno, z wyczuwalnymi grudkami twarogu. Z galaretką z syropu malinowego i słodkimi malinami w całości. Z dodatkiem soku z cytryny i skórki pomarańczowej.
W oczekiwaniu na świeże, soczyste i słodkie maliny, na które jeszcze trochę trzeba poczekać, przygotowałam ten szybki deser w formie mini-serniczków.
Masa serowa powstała z połączenia bitej śmietany i prawdziwego twarogu, z dodatkiem kwaśnej gęstej śmietany dla przełamania słodyczy. Dodałam do niej skórkę pomarańczową i sok z cytryny. Dodatki te nie dominują smaku całości, ale świetnie komponują się z masą serową i nadają jej świeżości i aromatu. Warto o tym dodatku pamiętać, nie tylko przy tym deserze :-) Galaretkę malinową przygotowałam z syropu malinowego z dodatkiem żelatyny. Zatopiłam w niej całe maliny, których smak był mocno wyczuwalny w całym deserze :-)
Do przygotowania galaretki można użyć malin w syropie dostępnych np. w sklepach Lidl, lub domowego soku z malin.
Składniki (8 porcji)
Masa serowa * 15g żelatyny w proszku * 50ml gorącego mleka * 200g śmietanki kremówki 30-36%, zimnej * 250g półtłustego twarogu, przetartego przez sitko * 200g kwaśnej gęstej śmietany 18-22% * 80g cukru pudru * sok z połowy cytryny * skórka otarta z 1 pomarańczy
Galaretka * 500ml słodkiego syropu z malin * 10g żelatyny w proszku * ok. 300 malin, z syropu, świeżych lub mrożonych
Przygotowanie masy serowej Żelatynę rozpuścić w gorącym mleku. Kremówkę ubić na sztywno w misce. W drugiej misce zmiksować twaróg ze śmietaną, cukrem, sokiem z cytryny i skórką pomarańczową. Do ubitej śmietanki dodawać po łyżce masy serowej, cały czas miksując. Na koniec dodać mleko z żelatyną i dokładnie zmiksować. Masą wypełnić 8 szklaneczek lub pucharków. Odstawić do lodówki do stężenia.
Przygotowanie galaretki Syrop z malin podgrzać nie dopuszczając do wrzenia. Rozpuścić z nim żelatynę. Odstawić do ostudzenia. Maliny poukładać na zastygniętej masie serowej, zalać wystudzoną galaretką i wstawić do lodówki do zastygnięcia.
To absolutna premiera :-) To pierwsze danie z owocami morza na moim blogu. Pierwsze, ponieważ owoców morza nie jadam. To nie moje smaki, i to nie ich wina, problem jest we mnie :-) Wolę mięso, sery i warzywa. Choćbym miała w nieskończoność jeść makaron, to z niego nie zrezygnuję. Na pewno nie na rzecz krewetek ;-)
Tym niemniej z przekazu wiem, że danie jest bardzo smaczne. Krewetki przyrządzone w ten sposób są delikatne i bardzo aromatyczne. Podczas pieczenia przechodzą smakiem czosnku i masła. Doskonały pomysł na przystawkę, tym bardziej, że przygotowanie jest bezproblemowe i danie właściwie "samo się zrobi" w oczekiwaniu na gości. Krewetki przygotowane w ten sposób najlepiej podać zapieczone w pojedynczych naczyniach.
Przygotowanie tego dania wymaga naprawdę niewielu składników. Wystarczą krewetki, masło, czosnek, odrobina soku z cytryny, sól i świeżo zmielony czarny pieprz. Minimalizm do potęgi, a efekt wyśmienity ;-)
Krewetki czosnkowe (2 porcje) * 500g krewetek królewskich, obranych (surowych lub mrożonych) * 100g masła * 10-12 ząbków czosnku * sok z połowy małej cytryny * 1/4 łyżeczki sproszkowanej papryki * sól i świeżo zmielony pieprz
Krewetki rozmrozić, umyć i osuszyć. Masło w kawałkach włożyć do naczynia żaroodpornego (ok. 20x30cm), dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, lekko posolić. Położyć krewetki, polać sokiem z cytryny, oprószyć papryką, solą i pieprzem. Piec ok. 20 minut w temp. 200 stopni.
Podawać z bagietką do zbierania gorącego, aromatycznego masła :-)
Dobiega końca "Tydzień z ciecierzycą" zorganizowany przez Agę-aa, która w tym tygodniu przewodziła również 32. edycji Weekendowej Piekarni. I jak to bywa, postanowiła wykorzystać nadarzającą się okazję. Aby upiec dwie pieczenie na jednym ogniu, zaproponowała chleb z ciecierzycą właśnie :-)
Upieczony dziś chleb jest smaczny, lekko wilgotny, miękki i zaraz po upieczeniu ma chrupiącą skórkę. Świetnie smakuje z serem, myślę, że równie dobrze sprawdzi się jako baza do kanapek z wędliną :-)
Do jego upieczenia wykorzystałam gotowaną ciecierzycę, którą przez połączeniem ze składnikami ciasta chlebowego rozgniotłam widelcem. Lubię bowiem ciecierzycę ugotowaną al dente, jędrną, lekko twardą i stawiającą zębom lekki opór. Istniała więc obawa, że mikser podczas wyrabiania nie poradzi sobie z odpowiednim jej rozgnieceniem. Pominęłam dodatek pieprzu, wodę zamieniłam na mleka i dodałam go więcej niż jest w przepisie. Uważam również, że soli należałoby dać trochę więcej. Przepis podaję z moimi zmianami
Chleb z ciecierzycą * 15g świeżych drożdży * 250 + 70 ml ciepłego mleka * 1,5 łyżeczki cukru * 500g mąki pszennej * 1,5 łyżeczki soli (przydałoby się jeszcze dodatkowa łyżeczka) * 175g ugotowanej ciecierzycy * 2 łyżki oliwy
Drożdże rozczynić w misce z 250ml mleka i cukrem. Odstawić na 15 minut. Do drożdży dodać mąkę, sól, rozgniecioną ciecierzycę i wyrobić gładkie ciasto, pod koniec wyrabiania dodać oliwę (składniki połączyłam mikserem, następnie wyrabiałam ok. 15 minut ręcznie). W razie potrzeby dolewać po trochu dodatkowego mleka. Przełożyć ciasto do miski, przykryć i odstawić na ok. 40 minut do wyrośnięcia (powinno podwoić objętość). Lekko rozpłaszczyć, uformować bochenek (lub 2 mniejsze) i pozwolić wyrosnąć kolejne 40 minut. Piekarnik rozgrzać do 250 stopni wraz z blachą. Chleb przełożyć na łopatę, naciąć i zsunąć na rozgrzaną blachę. Zmniejszyć temperaturę do 200 stopni i piec ok. 40 minut, co jakiś czas spryskując ścianki piekarnika.
Przepis na chleb pochodzi z książki "The Ultimate Bread Machnie Cookbook" J. Shapter.
Ciecierzyca jest prawdziwą bombą białkowo-węglowodanową. Zawiera witaminy w grupy B, jest bardzo bogata w błonnik. Kształtem przypomina orzechy włoskie i ma lekko orzechowy posmak, stąd też nazywana jest grochem włoskim.W Polsce stosowana jako pasza dla zwierząt :-) jest bardzo ważnym elementem kuchni bliskiego wschodu, a także hiszpańskiej, włoskiej i greckiej. Mój pierwszy raz z ciecierzycą był dokładnie rok temu. Bo wtedy właśnie rozpoczęłam swoją przygodę z MM. Dziś już nie trzymam się diety tak rygorystycznie, ale pozostały mi pewne nawyki. I pewne smaki. Jem zdecydowanie więcej warzyw, zarówno w postaci surowej, jak i tych gotowanych na parze. Staranniej dobieram składniki jadłospisu, zwracając uwagę, aby dieta była zróżnicowana, a organizm otrzymywał jak najwięcej witamin i minerałów :-) I czuję się lepiej. Być może to co robię działa jak placebo, a może jednak coś w tym jest. Nie myślę o tym, przeszłam nad tym do porządku dziennego ;-)
Ciecierzycę można przygotować na wiele sposobów. Doskonale sprawdza się zarówno jako składnik sałatek, zup kremów, curry czy jako przekąska (prażona w piekarniku z przyprawami).Dziś przygotowałam ciecierzycę na sposób azjatycki. Smażona w woku z dodatkiem cebuli, czosnku, papryki, fasolki szparagowej i przypraw. Gorące, sycące, aromatyczne i baaaardzo szybkie danie :-)
Polecam!
Potrawa zgodna z MM.
Ciecierzyca z warzywami po azjatycku (2 porcje) * 50g suchej ciecierzycy * 1 łyżka oliwy * 1 duża cebula, pokrojona w piórka * 2 ząbki czosnku * pół czerwonej papryki, pokrojonej w kostkę * 3 garście fasolki szparagowej (może być mrożona), pociętej w 3 cm kawałki * 1 papryczka chili, drobno posiekana * 150 ml przecieru lub soku pomidorowego (użyłam soku pozostałego z pomidorów z puszki) * pół łyżeczki tartego imbiru * szczypta mielonej kolendry * szczypta kuminu
Ciecierzycę wypłukać, namoczyć w zimnej wodzie na 12-16 godzin, ugotować do miękkości (ok. 40 minut). Jeżeli korzystamy z mrożonej fasolki szparagowej, lekko ją podgotować na parze.
Oliwę rozgrzać w woku, dodać cebulę i czosnek. Smażyć na dużym ogniu ok. 2 minuty, aż cebula mocno się zrumieni. Dodać paprykę, fasolkę i chili, smażyć aż pokryją się ciemnymi plamkami. Dodać ugotowaną ciecierzycę, przecier pomidorowy i przyprawy, dusić ok. 3-4 minuty, aż danie będzie gorące. Można podać z ryżem ugotowanym na sypko.
Wyśmienity kurczak w pysznym słodko-ostrym sosie z cebuli i papryki. Z dodatkiem chili i czosnku. Danie jest bardzo łatwe do przyrządzenia, doskonale podzielne i bardzo dobrze się przechowuje w lodówce. Śmiało można przygotować większą ilość i podać odgrzane kolejnego dnia. Sos świetnie komponuje się zarówno z makaronem, jak i z ryżem.
Jeżeli kurczaka podamy bez powyższych dodatków, przepis jest zgodny z MM.
Kurczak przygotowany w ten sposób ma jeszcze jedną, niewątpliwą zaletę :-)
Przygotowuje się go w jednym naczyniu. Można więc zapomnieć o stercie garnków i naczyń do mycia. A u nas, przy braku rąk do zmywania, bardzo ważna cecha ;-)
Smacznego :-)
Kurczak po węgiersku (5-6 porcji) * ok. 1 kg mięsa z kurczaka (mogą być górne części udek, podudzia, filety) - u nas 3 średniej wielkości filety i 6 podudzi * 5 łyżek oliwy * 3 łyżki masła * 5 średnich cebul posiekanych w drobną kostkę * 3 ząbki czosnku * 3 łyżki sproszkowanej papryki (u nas 1,5 łyżki słodkiej i 1,5 łyżki ostrej) * 2 papryczki chili drobno posiekane lub chili w proszku * sól * pół szklanki wody * 1 łyżka octu winnego * ok. 100g kwaśnej śmietany 18-22%
Kurczaka podzielić na porcje jeśli jest w całości. Jeśli mamy gotowe części, umyć je, oprószyć papryką i solą, obsmażyć lekko na rozgrzanych 3 łyżkach oliwy w garnku, w którym będziemy przygotowywać potrawę. Wyjąć na talerzy. W garnku rozgrzać resztę oliwy, zrumienić cebulę, dodać czosnek, masło, pozostałą paprykę, chili i dokładnie wymieszać. Włożyć kurczaka, podlać wodą i wlać ocet winny. Lekko posolić i dusić na małym ogniu pod przykryciem ok. 30 minut, aż mięso będzie miękkie. W razie potrzeby dolać wody, choć nie powinno być to konieczne, ponieważ mięso puszcza sok podczas duszenia. Śmietanę rozprowadzić w miseczce z kilkoma łyżkami gorącego sosu z garnka i powoli wlewać do sosu. Dusić jeszcze ok. 10 minut.