Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekąski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekąski. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 czerwca 2010

Tarta z sosem czosnkowym, cukinią i trzema serami


W przerwie między smażeniem dżemów i konfitur a myciem słoików piekę bułeczki (tego nie mogę sobie odmówić) i przygotowuję szybkie obiady (to muszę robić ;-) ).
Tarta jest wynikiem konieczności wykorzystania ciasta francuskiego czekającego w głębi lodówki i zjedzenia bardzo już dojrzałej cukinii.
Reszta to najprostszy sos czosnkowy i różne rodzaje sera. U mnie ser z niebieską pleśnią, serek camembert i parmezan.
Tarta z takimi dodatkami to bardzo szybkie danie, które jest równie smaczne na gorąco jako obiad czy obiadokolacja, jak i na zimno (np. zabrana następnego dnia do pracy). Może być również smaczną przekąską zabraną na piknik. Możliwości nieograniczone :)



Smacznego :)


Tarta z ciasta francuskiego (sos czosnkowy, cukinia i trzy sery)
(2-3 porcje)


* 1 opakowanie ciasta francuskiego (ok. 270-300g)

* 1 średnia cukinia

* 1 serek camembert (ok. 120 g)

* 50 g sera z pleśnią niebieską

* tarty parmezan

* świeżo zmielony czarny pieprz

* papryka w proszku


sos czosnkowy


* 4 łyżki gęstej kwaśnej śmietany
* 2 ząbki czosnku, zmiażdżone

* 1 łyżka posiekanej natki pietruszki

* czarny pieprz


Przygotować sos: śmietanę wymieszać z pozostałymi składnikami i odstawić do lodówki.

Cukinię pokroić w cienkie plasterki.
Płat ciasta francuskiego pokroić na 6 równych prostokątów i ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Na każdym kawałku rozsmarować sos czosnkowy, ułożyć cukinię tak aby plasterki nachodziły na siebie.
Położyć po 3 plasterki sera camembert, ułożyć kosteczki sera z niebieską pleśnią i posypać parmezanem. Oprószyć pieprzem i papryką.
Zapiekać ok. 20-25 minut w temp. 200 stopni.

sobota, 20 lutego 2010

Czekoladowe biscotti z orzechami włoskimi, suszonymi śliwkami i... czekoladą.


Na czekoladowy weekend.
To mój pierwszy raz z tym przysmakiem. I zakochałam się w nich. Zakochaliśmy. ;-)

Biscotti to dwukrotnie pieczone ciastka z dodatkiem migdałów czy innych orzechów: laskowych, włoskich, pistacjowych. Każdy chrupiący akcent jest pożądany.
Często do biscotti dodaje się suszone i kandyzowane owoce: morele, śliwki, wiśnie oraz aromatyczne przyprawy, jak cynamon czy anyż. Aromat wzbogaca się dodatkiem startych skórek owoców, esencjami i alkoholem.
Zazwyczaj proporcje mąki i cukru wynoszą 2:1. Cukru można oczywiście użyć mniej (kiedy dodajemy czekoladę lub słodkie owoce).
Do pierwszego upieczenia ciasto formuje się na kształt długiego, płaskiego "bochenka", który po upieczeniu kroi się na ukośne plastry, a następnie piecze (a właściwie suszy) w niższej temperaturze.
Kiedy biscotti wystygną, można je pokryć rozpuszczoną czekoladą.

Ciasteczka można bardzo długo przechowywać, w metalowej puszcze lub słoju na ciasteczka.


Czekoladowe biscotti z orzechami włoskimi, suszonymi śliwkami i kawałkami czekolady
ok. 45 ciastek

* 3 jajka
* 140 g (2/3 szklanki) cukru
* 340g (2 szklanki) mąki pszennej
* 1 łyżeczka proszku do pieczenia
* 4 łyżki gorzkiego kakao
* 100g orzechów włoskich, z grubsza posiekanych
* 100g suszonych śliwek, każda pokrojona na 6 części
* 100g gorzkiej czekolady, grubo posiekanej

Jajka ubić z cukrem na jasny krem, dodać mąkę wymieszaną z kakao i proszkiem do pieczenia. Krótko zmiksować, aż składniki się połączą. Masa będzie dość lepka.
Dodać orzechy, śliwki i czekoladę, wymieszać.
Podzielić ciasto na dwie części, z każdej uformować płaski "bochenek" długości 25 cm i szerokości 8-10 cm. Ułożyć w odstępie ok. 10 cm na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.
Piec 30 minut w temp. 180 stopni.
Upieczone ciasto przestudzić ok. 15 minut, następnie pokroić ukośnie na plastry grubości 1 cm. Ułożyć na blasze i piec w temp. 160 stopni po 10 minut z każdej strony (będą nie do końca wysuszone, ale wyschną po wystygnięciu).
Upieczone ciastka przełożyć na drucianą kratkę do wystygnięcia.
Przechowywać w puszcze lub słoju.


niedziela, 14 lutego 2010

Pirożki rosyjskie z ciasta na śmietanie. Z farszem z kiszonej kapusty, grzybów i grochu oraz ziemniaczano-serowym.


Drugi już Festiwal Kuchni Rosyjskiej prowadzony na CinCinie przez Joannę rozpoczął się w poniedziałek, a dziś niestety już się kończy. Niestety, ponieważ już swoim "starym zwyczajem" nie miałam okazji przygotować wszystkich potraw, które zaplanowałam.
Przez te kilka dni upiekłam, ugotowałam i usmażyłam więcej potraw niż na blogu zaprezentuję. A to dlatego, że:
- zniknęły szybciej niż zdążyłam chwycić za aparat;
- kiedy wrócę z pracy, późnopopołudniowe światło nie nastraja pozytywnie do robienia zdjęć;
- potrawy nie były z gatunku tych, które lubią obiektyw ;-)

O kuchni rosyjskiej ode mnie słów kilka.

Podstawą kuchni rosyjskiej są wyroby mączne (jak bliny, kluski czy pielmieni - rosyjskie pierożki) i kasze (z gryki, prosa czy jęczmienia), wywodzące się z kuchni staroruskiej, które mogły stanowić podstawę każdego posiłku oraz grzyby - solone, smażone, duszone, gotowane i suszone, których pod dostatkiem w gęstych lasach. Stanowią zarówno dania samodzielne (zwłaszcza duszone i smażone, ze śmietaną), są dodatkiem do farszów, suszone nadają zupom i kaszom niepowtarzalnego smaku i zapachu.
Bogactwo mórz, do których Rosja ma dostęp, zapewnia świeże ryby, przygotowywane na wiele sposobów - gotowane, pieczone, suszone i spożywane na surowo. Stanowią doskonałą bazę nadzienia do pirogów czy pielmieni.

Ze względu na ogromną rozpiętość obszaru Rosji, a co za tym idzie różnorodny klimat i warunki życia, kuchnia rosyjska jest bardzo zróżnicowana. Na obszarze całego kraju znajdziemy zarówno jeziora i rzeki, których okolice porośnięte są gęstymi lasami, jak i ubogą w roślinność tundrę, nierzadko o charakterze stepowym czy prawie pustynnym.
Ogromne różnice temperatur w obydwu strefach klimatycznych - umiarkowanej i polarnej, przez wieki nauczyły Rosjan zaradności, szacunku do pożywienia i racjonalnego gospodarowania.
Trudne warunki życia na przestrzeni wieków bardzo mocno odcisnęły swe piętno w kuchni narodowej. Dania są przede wszystkim proste, pożywne, kaloryczne i obfite. Przez wiele stuleci, pod wpływem wydarzeń historycznych, kuchnia rosyjska mocno ewaluowała, nabierała smaków, finezji i różnorodności.
To dzięki kucharzom francuskim z okresu Napoleona dania stały się lżejsze i bardziej urozmaicone, ale wciąż tak samo pożywne.
Dzięki państwom dawnych republik radzieckich, które usamodzielniły się po latach przymusu wspólnoty, można w kuchni rosyjskiej znaleźć ich smaki. Nie obce kuchni rosyjskiej naleciałości azjatyckie, gruzińskie, tatarskie, słowiańskie, niemieckie, włoskie czy w końcu francuskie.

Ale nie tylko czerpała przez wieki kuchnia rosyjska z międzynarodowych smaków. Potrafiła też dzielić się tym, co ma najlepsze. Dla nas potrawy kuchni rosyjskiej nie są na ogół zaskakujące, bo przez cały czas obie kultury nawzajem się uzupełniały.
Bo kto by dziś pomyślał, że "nasze" pierogi tak naprawdę naszymi nie są. Że od Rosjan "zapożyczyliśmy" kefir, a także barszcze czy zwyczaj kiszenia ogórków i kapusty.


Dziś przedstawię przepis na pieczone pirożki rosyjskie z ciasta na śmietanie.
Przepis (z moimi modyfikacjami) pochodzi z tej strony, swoją drogą kopalni wspaniałych pomysłów na pyszne dania.
Ciasto na pierożki jest miękkie, bardzo dobrze się wałkuje, doskonale skleja, a po upieczeniu jest delikatne i miękkie, lekko chrupiące z wierzchu. Po ostudzeniu mięknie, ale pirożki nadal pozostają bardzo smaczne.

Przygotowałam do nich dwa rodzaje farszu: z kapusty kiszonej, grzybów i grochu oraz ziemniaczano serowy. Można oczywiście nafaszerować dowolnym nadzieniem, według własnych upodobań.

Podałam je z kefirem posypanym posiekaną kolendrą.

Upieczone pirożki można zamrozić. Rozmrażać w temperaturze pokojowej, później odgrzać przez ok. 10-15 minut w temp. 150 stopni lub zjeść na zimno.



Pieczone rosyjskie pirożki
(ok. 50 średniej wielkości pirożków)

Ciasto
* 550g mąki pszennej
* 170g śmietany 18%
* 80g maślanki
* 150g oleju
* 2 łyżeczki soli

Do posmarowania
* 1 jajko + 4 łyżki mleka

Składniki wymieszać z misce i zagnieść gładkie, elastyczne ciasto (zagniatałam ok. 30 minut). Przykryć i odstawić na ok. godzinę, aby odpoczęło.


Farsz z ziemniaków i twarogu

* 120g twarogu
* 220g ziemniaków (waga po ugotowaniu)
* 1 średnia cebula, posiekana drobno
* sól i pieprz do smaku

Twaróg i ziemniaki rozgnieść widelcem, wymieszać z cebulką i przyprawić.


Farsz z kiszonej kapusty z grzybami i grochem

* 2 garści kiszonej kapusty
* 3 suszone grzyby
* 5 dużych pieczarek
* 2 garści grochu
* 1 duża cebula
* sól i dużo pieprzu

Grzyby suszone namoczyć na noc, następnie ugotować i drobno posiekać.
Groch namoczyć na noc, ugotować do miękkości.
Pieczarki i cebulę drobno posiekać, udusić na łyżce oleju.
Kapustę posiekać, udusić, dodać pozostałe składniki. Wszystko razem smażyć ok. pół godziny, aż woda wyparuje a farsz będzie dość ścisły

Taka ilość farszu (oba rodzaje) wystarczyła mi idealnie na tę porcję ciasta.

Ciasto podzielić na 3 części, wałkować na grubość 4 mm.
Wycinać szklanką kółka o średnicy ok. 7 cm, lekko rozciągać palcami, nakładać solidną łyżeczkę farszu. Sklejać brzegi, układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, przykrywać ściereczką
Smarować jajkiem roztrzepanym z mlekiem, posypać makiem/sezamem.
Piec w temp. 180 stopni ok. 20-30 minut (piekłam 20 minut z termoobiegiem i 5 minut pod grillem, do zrumienienia).

niedziela, 17 stycznia 2010

Rogaliki drożdżowe z makiem. Jak zwijać rogale.


Za nami kolejna zabawa tematyczna. Tym razem Spontaniczny Weekend Makowy, któremu przewodziła Krystyna z CinCin'a.
Zabawa polega na przygotowaniu potrawy z makiem. Wybrałam drożdżowe rogaliki z makowym nadzieniem. Smakują wyśmienicie zarówno w towarzystwie kubka kawy, jak i solo. :-)
Ciasto drożdżowe z tego przepisu jest mięciutkie, maślane, bardzo bogate w smaku. Nadaje się jako baza do wypieków z nadzieniem, jak również do formowania maślanych drożdżowych bułeczek.

Masę makową przygotowałam samodzielnie, taka smakuje nam najbardziej. Pełna orzechów, bakalii i skórek owocowych (na 250g maku dodaję ponad 250g mieszanki bakalii!).
Jest doskonała!



Przygotowałam również relację zarówno z przygotowania samej masy makowej, jak i formowania rogali. Mam nadzieję, że ułatwi Wam to przygotowanie rogalików. :-)

Proporcje ciasta i masy makowej są tak dobrane, że wystarcza ich na przygotowanie 32 średniej wielkości rogalików.


Ciasto drożdżowe

* 600g mąki pszennej (typ 450 - tortowa lub krupczatka)

* 300 ml mleka w temperaturze pokojowej

* 40g świeżych drożdży
* 100g cukru

* pół łyżeczki soli
* 130g masła, rozpuszczonego i wystudzonego


Do smarowania: jajko roztrzepane z 1 łyżką mleka


Mleko wymieszać z drożdżami, cukrem i 3 łyżkami mąki. Odstawić na 10 minut.

Mąkę z solą wsypać do dużej miski, zrobić dołek, wbić jajko i wlać rozczyn. Wymieszać do połączenia składników, następnie wyrobić gładkie ciasto (hakami miksera ok. 6-7 minut lub ręcznie ok. 15 minut). Pod koniec wyrabiania cały czas ugniatając dodawać małymi porcjami rozpuszczone masło.
Wyrobione ciasto powinno być miękkie, gładkie i sprężyste.
Przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia na 60 minut (ciasto nie musi podwoić objętości).


Masa makowa


* 250g maku

* 400 ml mleka


* 80g posiekanych migdałów (lub migdałów w płatkach)

* 80g orzechów włoskich, posiekanych

* 50g rodzynek

* 50g kandyzowanej skórki cytrynowej lub pomarańczowej
lub ok. 260g dowolnych bakalii.

Mleko zagotować, dodać opłukany mak i gotować przez godzinę na małym ogniu.
Mak osączyć na sicie lub na gazie, wymieszać z bakaliami i zmielić 3 razy.


* 70g masła

* 4 łyżki miodu


Masło rozpuścić z rondlu, dodać miód i masę makową, dokładnie wymieszać.
Smażyć przez 30 minut często mieszając. (zdj. 1) Wystudzić.


* 2 białka + 4 łyżki cukru pudru + szczypta soli
* 2 żółtka + 2 łyżki cukru pudru
* aromat migdałowy i pomarańczowy

Białka zmiksować z solą i stopniowo dodając cukier ubić na sztywną pianę.

Żółtka ubić z cukrem na jasną masę.
(zdj. 2)
Do masy z żółtek dodawać po łyżce wystudzonej masy makowej cały czas miksując. (zdj. 3, 4)
Następnie dodać pianę z białek i dokładnie wymieszać (robię to na niskich obrotach miksera). (zdj. 5, 6)


Przygotowanie i pieczenie rogalików


Wyrośnięte ciasto podzielić na 4 równe części.
Każdą część wałkować na koło o średnicy ok. 25 cm, następnie podzielić na 8 trójkątów.

Na każdym trójkącie rozprowadzić po 2 łyżeczki masy makowej.


Zwijać w rogaliki, układać na blasze.

Instrukcja zwijania rogali.


Rogaliki smarować roztrzepanym jajkiem, piec ok. 15-20 minut w temp. 180 stopni, na złoty kolor.






wtorek, 23 czerwca 2009

Jagodzianki


Pierwsze świeże jagody w tym roku...
Pierwsze jagodzianki...
Pierwszy kęs...
Doskonały smak...

Nie pamiętam już kiedy ostatni raz jadłam jagodzianki. Dlatego doznania smakowe i radość z jedzenia była zwielokrotniona.
Ciasto drożdżowe jest delikatne, miękkie i lekko maślane. W sam raz :-)

Tak jak w przypadku maślanych drożdżówek z truskawkami, jagodzianki można przed pieczeniem posypać kruszonką lub cukrem.

I postanowione - niebawem sama wybiorę się na jagodowe zbiory ;-)



Jagodzianki (12 szt.)

Ciasto
* 500g mąki pszennej typ 450-500
* 15g świeżych drożdży
* 200ml ciepłego mleka
* 80g cukru
* 70g miękkiego masła
* szczypta soli
* 1 jajko i 1 żółtko (roztrzepane, odłożyć 3 łyżki)

Jagodowe nadzienie
* 300g jagód
* 5-6 łyżek cukru
* łyżeczka mąki ziemniaczanej

Drożdże rozczynić w mleku z 2 łyżkami cukru i 2 łyżkami mąki. Odstawić na 15 minut.
Mąkę wymieszać z solą i pozostałym cukrem, dodać zaczyn i jajka. Wyrobić miękkie, gładkie ciasto pod koniec wyrabiania dodając masło.
Ciasto przykryć i odstawić na 40-50 minut do podwojenia objętości.
Składniki nadzienia wymieszać (lepiej żeby jagody były odrobinę zbyt słodkie, ponieważ podczas pieczenia puszczą sok i będą kwaśniejsze).
Podzielić na 12 części (po ok. 75g). Każdą część rozwałkować lub rozpłaszczyć ręką na placuszek, nakładać po 2 łyżki jagodowego farszu. Szczelnie zlepiać brzegi i układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, złączeniem do dołu. Przykryć natłuszczoną folią na ok. 30-40 minut.
Wyrośnięte bułeczki smarować roztrzepanym jajkiem wymieszanym z 2 łyżkami mleka.
Piec ok. 20 minut w temp. 180 stopni.

niedziela, 25 stycznia 2009

Grissini... paluchy i precle



W tym tygodniu w ramach 16. już edycji Weekendowej Piekarni, Atina z bloga 'Tak sobie pichcę' zaproponowała do wykonania Grissini.
To rodzaj charakterystycznego włoskiego pieczywa, które ma postać wąskich paluszków. Grissini wykonywane są z ciasta drożdżowego już od XIV wieku.
Pieczywo podawane jest we włoskich domach i trattoriach przed posiłkiem, niejako tytułem wstępu, dla zaostrzenia apetytu. Zazwyczaj spożywane w towarzystwie oliwy czy innych dodatków do maczania.


Grissini przyrządziłam w czterech wersjach: z sezamem, z makiem, z ziołami, a także z aromatyczną prażoną cebulą. Część upiekłam w formie klasycznych paluchów, część w formie precli :)
Paluchy z cebulą pozostają moim zdecydowanym faworytem ;)

I cały czas zastanawiam się, co tak w nich strzela nawet godzinę po upieczeniu... ;)



Niestety po raz kolejny podczas tego wypieku okazało się, że nie lubimy się z drożdżami instant... na szczęście zawsze w lodówce mam świeże drożdże piekarskie, które nigdy mnie nie zawiodły :)
Musiałam również zwiększyć ilość mąki, ponieważ ciasto pomimo długiego wyrabiania nie chciało ze mną współpracować.


Grissini (32szt.)
* 475g mąki pszennej (dodałam jeszcze ok. 80g)
* 1 ½ łyżeczki cukru
* 1 łyżeczka soli
* 1 ¼ łyżeczki drożdży instant (użyłam ok. 12g drożdży świeżych)
* 3 łyżki oliwy z oliwek (dodałam olej z pestek winogron)
* 275g wody
* 2 łyżki ziaren sezamu
* 2 łyżki maku
* 2 łyżki prażonej cebuli
* 2 łyżki ziół (bazylia, oregano, tymianek)

Do pieczenia: blachy wysmarowane oliwą

W misce wymieszać mąkę z cukrem, solą i drożdżami . Wlać oliwę i wodę, wymieszać. Na blacie zagnieść gładkie, miękkie, ale zwarte ciasto.
Przełożyć do miski, przykryć folią i odstawić do wyrośnięcia na ok. 60 minut.

Wyrośnięte ciasto podzielić na 4 równe części, w każdą wgnieść jeden z dodatków i dać ciastu odpocząć ok. 10-15 minut na omączonym blacie.
Następnie każdą z ćwiartek podzielić na 8 części i formować wałeczki o długości ok. 25 cm (ew. zawijać w precle). Układać na przygotowanej blasze, posmarować lekko oliwą i odstawić w ciepłe miejsce do wyrośnięcia na ok. 30 minut.
Piec ok. 20-25 minut w temperaturze 200 stopni.

niedziela, 11 stycznia 2009

Parówki po kanadyjsku... zapiekane z żółtym serem i boczkiem


Świetny pomysł na smaczne i szybkie śniadanie.

Ostatnio w naszej kuchni wykorzystujemy sporo wędzonego surowego boczku. Zrobiłam większy zakup i mrozi się w zamrażalniku, zawsze gotowy na moje zachcianki ;) Jego smak i aromat wydaje się nam być idealny do zimowych potraw. Dodaje niepowtarzanego smaku przygotowywanym daniom. Tym razem zagościł również podczas śniadania.


Do przygotowania parówek dobrze jest użyć sera, który łatwo się topi, dzięki czemu wypełni środki parówek i będzie się rozpływał podczas jedzenia. Bo kto nie lubi ciągnącego się sera... ponadto doskonale komponuje się z pachnącym pieczonym boczkiem ;)
Do tego ostatniego z kolei świetnie pasuje tymianek i majeranek. Z braku świeżego można użyć suszonego.

Dzień wcześniej wieczorem możemy przygotować danie i rano tylko wstawić do rozgrzanego piekarnika. Gorące i pożywne śniadanie mamy w 15 minut.

Właśnie doczytałam, że danie, które serwuję od nie_pamiętam_kiedy ma swoją nazwę 'Parówki po kanadyjsku' ;)




Zapiekane paróweczki (2 porcje)
* 4 parówki
* 4 cienkie długie plastry wędzonego surowego boczku (lub 8 mniejszych)
* ok. 80g żółtego sera
* papryka w proszku (ostra lub łagodna)
* tymianek i/lub majeranek
* świeżo zmielony czarny pieprz

Parówki naciąć głęboko wzdłuż, uważając żeby nie rozciąć. Żółty ser pokroić na plastry, wkładać w szczeliny w parówkach. Całość owinąć plastrami boczku, końce zawijając pod spód.
Ułożyć w naczyniu do zapiekania. Oprószyć papryką, tymiankiem/majerankiem i pieprzem.
Piec ok. 15 minut w temperaturze 175 stopni.

Podawać ze świeżym pieczywem oraz pomidorem lub kiszonym ogórkiem.

piątek, 9 stycznia 2009

Kokosowo-migałowe ciasteczka z żurawiną i białą czekoladą


Kolejne, kolejne, kolejne... i na pewno nie ostatnie ciasteczka, które upiekę (a raczej upieczemy, bo mam doskonałego pomocnika w kuchni) w najbliższym czasie :)

Tym razem, kiedy po raz kolejny, nie wiem już który w tym tygodniu, dokładnie przestudiowałam naszą nową lekturę pt. 'dania słodkie', padło na te właśnie małe pachnące migdałami i kokosem, przesiąknięte smakiem słodkiej białej czekolady, kruche ciasteczka. Doskonale komponują w sobie słodycz białej czekolady, która podczas pieczenia rozpływa się w ciasteczkach, z kwaskową żurawiną. Wiórki kokosowe idealnie pasują do aromatu migdałów.

Wszystko to powoduje, że podwójną porcję zjadamy w zastraszającym tempie... choć już nie po raz pierwszy obiecuję sobie, że będę piekła ciasteczka najwyżej raz w tygodniu... znowu się nie udało :D



Są zdecydowanie inne niż
'Pieguski', delikatniejsze, nie tak bardzo chrupiące, ale zdecydowanie bogatsze w dodatki :)

Kruche ciasteczka z bogatym wnętrzem (ok. 25 szt)
* 1 jajko

* 2 łyżki drobnego brązowego cukru

* 1 łyżka aromatu migdałowego

* 125ml oleju

* 100g mąki (w oryginale 90g)

* pół łyżeczki proszku do pieczenia

* pół łyżeczki mielonego cynamonu

* 30g wiórków kokosowych

* 130g białej czekolady

* 130g suszonej żurawiny


Do pieczenia:
blacha wyłożona papierem do pieczenia.


Czekoladę pokroić ostrym nożem w kawałki 5x5mm.

W misce ubić jajko z cukrem na puszystą masę. Dodać aromat, cynamon oraz olej, zmiksować. Dodawać mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia i mieszać drewnianą łyżką. Dodać wiórki kokosowe, czekoladę i żurawinę, wszystko dokładnie połączyć. Wstawić na 30 minut do lodówki.
Łyżką nabierać porcje ciasta (u mnie każda po 20g), formować kulki, spłaszczać na ok. 5mm i układać na blasze w niewielkich odstępach (ciasteczka rosną raczej do góry).
Piec ok. 12 minut w temperaturze 180 stopni.

Po upieczeniu ciasteczka chwilę studzić na blasze i przełożyć na kratkę.

niedziela, 4 stycznia 2009

Ciasteczka z kawałkami czekolady- 'Pieguski'



Bardzo popularne, proste w wykonaniu słodkie, kruche ciasteczka z kawałkami deserowej czekolady. Od swojego wyglądu zwane też 'Pieguskami'. O niebo lepsze od tych dostępnych w sklepie. Słodkie, chrupiące, doskonałe z zimnym mlekiem (w ten sposób się nimi zajadam), lub gorącym kakao (tak rozpływa się nad nimi L.) ;)
Część czekolady można zastąpić rodzynkami czy posiekanymi orzechami, lub zamienić na białą czekoladę. I dodać suszoną żurawinę... takie na pewno w moim repertuarze kiedyś się pojawią, bo wiem, że będzie nam ich brakowało :) Zdecydowanie mój faworyt wśród kruchych ciastek, smakują nam bardziej niż Kruche ciasteczka orzechowe.
Pomimo mojego zamiłowania do małych ciasteczek, te są dość spore, mają ok. 7 cm średnicy. Mnie w zupełności 2 na jeden raz wystarczają ;)


Jeśli lubisz wytrawny smak czekolady gorzkiej powyżej 70% kakao, użyj właśnie takiej. Uzyskasz wtedy bardziej czekoladowy i intensywny dodatek. Im większa zawartość kakao w czekoladzie, tym jej smak jest głębszy i bardziej wyraźny.
Czekolada deserowa jest mniej wytrawna i słodsza, zawiera bowiem od ok. 40 do 65-70% miazgi kakaowej i więcej cukru. Przez to bardziej nadaje się do wypieków, ale to moje zdanie.

Do upieczenia ciasteczek zainspirował mnie przepis z książki 'dania słodkie' wyd. Wega Delbana Polska. Proporcje podwoiłam ;)

Kruche ciasteczka z kawałkami czekolady (ok. 45 szt.)
* 250g masła lub margaryny (u mnie pół na pół)
* 300g cukru (w oryginale było 370, ale uważam, że ta ilość wystarcza)
* 1 op. (32g) cukru wanilinowego (był aromat)
* 1 łyżka aromatu pomarańczowego lub 3 łyżki soku z pomarańczy (dodałam od siebie)
* 2 roztrzepane jajka
* 6 łyżek mleka
* 450g mąki pszennej
* 2 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
* 250g czekolady deserowej

Do pieczenia: blacha wyłożona folią aluminiową

Masło/margarynę utrzeć z cukrem na puszystą masę w dużej misce. Dodać cukier wanilinowy i aromat/sok, następnie stopniowo dodawać roztrzepane jajka i mleko. Ucierając dodawać mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia. Dorzucić czekoladę pokrojoną w kostki 5x5 mm i dokładnie połączyć z ciastem, uważając żeby się nie ogrzało.
Formować kulki i układać na przygotowanej blasze w odstępach 4 cm (rosną podczas pieczenia). Na koniec porcje ciasta lekko spłaszczyć na grubość ok. 5 mm (można widelcem zrobić 'ząbki').
Piec ok. 15 minut w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni, do uzyskania złotego koloru. Studzić na kratce.

niedziela, 14 grudnia 2008

Paszteciki. Niekoniecznie Wigilijne.



W moim rodzinnym domu nie ma tradycji robienia pasztecików. Niestety. Obowiązkowo natomiast muszą być uszka do czerwonego barszczu. Na szczęście.
Wigilii Świąt Bożego Narodzenia nie spędzę w tym roku w rodzinnym domu, ale pasztecików też nie będzie, bo oczywiście muszą być pierogi :) I powiem, że cieszy mnie to niezmiernie, bo jak już wspominałam pierogów lepić nie lubię. A święta są doskonałą okazją, żeby skorzystać z tego, że inni się w tym kochają i najeść się na zapas :) Bo w tym akurat kocham się ja :D

Ciasto dzięki swej konsystencji jest bardzo wdzięczne w obróbce. Doskonale poddaje się wszelkim czynnościom. Przez użycie sporej ilości masła (koniecznie o zawartości tłuszczu min, 82%) i śmietany po upieczeniu jest delikatne i chrupiące.
Farsz musi być dobrze doprawiony. Koniecznie dużo świeżo zmielonego czarnego pieprzu. Można dodać odrobinę chili (jeśli ktoś lubi oczywiście).

Tym razem te mini paszteciki upiekłam je z racji wizyty koleżeństwa świeżo po zaręczynach (czego im z całego serca gratuluję). Praca dzięki współpracy z Anią była na czworo rąk, więc wykonanie zajęło dosłownie chwilkę. No, może pół godziny (bez czasu wyrastania ciasta oczywiście :)

Nadzienie można dowolnie modyfikować. Poza przeznaczeniem Wigilijnym paszteciki doskonale mogą służyć jako przekąska na równi z Rożkami cebulowymi i Serowo-sezamowymi paluszkami. Wszystko zależy od Waszej wyobraźni.
Część zrobiłam z pieczarkami bez kapusty. Też smakują wybornie.

Paszteciki drożdżowe z kapustą i grzybami (ok. 55 szt.)

Ciasto
* 1/2 szklanki gęstej kwaśnej śmietany
* 30 g drożdży
* 300g mąki pszennej
* 120g masła
* 1 jajko
* pół łyżeczki soli

Na wierzch: roztrzepane jajko i mak

Farsz
* 300g kiszonej kapusty
* 200g pieczarek
* 2 duże cebule
* sól i świeżo zmielony czarny pieprz
* oliwa do smażenia

Do pieczenia: blacha wyłożona papierem do pieczenia

Drożdże dokładnie rozetrzeć ze śmietaną. W dużej misce masło posiekać z mąką na drobniutkie kawałeczki. Dodać rozrobione drożdże, jajko i sól. Wymieszać i zagnieść gładkie ciasto. Miskę przykryć czystą ściereczką i odstawić do wyrośnięcia na ok. 40-50 minut.

Kapustę obgotować w wodzie, jeśli jest bardzo kwaśna to odcedzić i ponownie zalać czystą wodą. Gotować ok. 40 minut, odcedzić. Po ostudzeniu dokładnie odcisnąć i drobno posiekać. Włożyć z powrotem do garnka.
Cebulę bardzo drobno posiekać, zeszklić na oliwie. Dodać drobno posiekane pieczarki i dusić, aż pieczarki zmiękną i odparuje woda, którą puszczą. Przełożyć do garnka z kapustą, doprawić do smaku solą i pieprzem, dusić ok. 15-20 minut.

Wyrośnięte ciasto rozwałkować na prostokąt ok. 40x 55 cm. Pokroić wzdłuż na 4 paski szerokości 10 cm.
Na każdy pasek nałożyć na całej długości farsz. Ciasto zawinąć i dokładnie skleić brzeg.
Kroić ukośnie na paszteciki o szerokości ok. 2 cm.

Układać w niewielkich odstępach na przygotowanej blasze. Smarować jajkiem i posypać makiem. Piec ok. 15-20 minut w temperaturze 190 stopni.

niedziela, 30 listopada 2008

Kruche maślane dukaty


Ostatnie trzy dni upłynęły pod znakiem Weekendu Korzennego zorganizowanego przez Ptasię z blogu Coś niecoś. Chęci na korzenne pichcenie było we mnie aż nadto, za to z czasem krucho... i tak się złożyło, że upiekłam kruche ciasteczka właśnie. Przepis na nie jest na tyle prosty i banalny, że każdy, nawet największy kulinarny antytalent je upiecze. A naprawdę warto... ciasteczka są delikatne i kruche, a w smaku cudownie maślane i słodkie :) tym razem posypałam je również cynamonem, co jak najbardziej korzystnie wpłynęło na ich smak ;)
Mnie z podanych składników wyszło 110 malutkich , pyszniutkich ciasteczek. Oczywiście wielkość i kształty dowolne, ja tym razem wycinałam kieliszkiem małe talarki :)


Kruche talarki

* 300g mąki pszennej

* 200g zimnego masła

* 3 łyżki cukru pudru

* 3 łyżki kwaśnej gęstej śmietany

* 1 żółtko


Ponadto
: białko, cukier i cynamon do posypania


Do pieczenia
: blacha wyłożona papierem do pieczenia


Mąkę i cukier wsypać do dużej miski, dodać drobno pokrojone masło, wymieszać. Nożem siekać masło do momentu, aż zostaną tylko bardzo drobne kawałeczki. Dodać śmietanę i żółtko, szybko zagnieść ciasto. Podzielić na dwie części, jedną zawinąć w folię i wstawić do lodówki.
Pozostałą część bardzo cienko rozwałkować i wykrawać dowolne kształty.
Smarować białkiem, posypać cynamonem i cukrem.
Piec ok. 12 minut w temperaturze 180 stopni do uzyskania złotego koloru.

niedziela, 23 listopada 2008

Rożki cebulowe


Cebulowo się zrobiło dzisiejszego wieczoru... a to za sprawą chrupiących, aromatycznych rożków. Przepis na nie jest nadzwyczaj prosty, a samo wykonanie szybkie i na pewno nie sprawi nikomu trudności.
Odwiedziłam dziś księgarnię w poszukiwaniu przepisów na chleb i w moje ręce wpadła całkiem zwyczajna książeczka z tym właśnie przepisem ;) W oryginale zawierał mniej cebuli i więcej drożdży (30g). Uznałam, że ilość jakiej użyłam wystarczy, i nie myliłam się. Rożki delikatnie wyrosły, ale nie napuszyły się. Są delikatnie chrupiące, ale nie twarde ;)
Rożki są doskonałe jako przekąska, a następnym razem na naszym stole zagoszczą nadziane szynką i pieczarkami. Myślę, że ciasto służące do ich wykonania można wykorzystać również na paszteciki z kapustą czy mięsem.


Cebulaczki (ok. 35szt.)

Ciasto:

* 250g mąki pszennej

* 120ml ciepłego mleka lub wody

* 5g drożdży świeżych

* 1 żółtko

* 2 łyżki masła

* pół łyżeczki soli

Nadzienie:

* 3 duże cebule

* 2 łyżki masła

* sól, pieprz


Ponadto:

* 1 białko

* sól

* ok. 70g drobno startego żółtego sera

* słodka i ostra papryka w proszku


Do pieczenia
: blacha wyłożona papierem do pieczenia


Masło rozpuścić w rondelku i ostudzić. Drożdże rozrobić z mlekiem lub wodą. W misce wymieszać mąkę z solą, zrobić w środku dołek. Dodać drożdże, masło i żółtko. Zagnieść gładkie, sprężyste ciasto.
Odstawić do wyrośnięcia na 30 minut w misce przykrytej folią.

Cebule pokroić w półplasterki, zeszklić na maśle (nie smażyć na brązowo), doprawić solą i pieprzem. Odstawić do wystudzenia.

Wyrośnięte ciasto rozwałkować na cienki placek. Wykrawać szklanką krążki (ja dodatkowo każdy jeszcze trochę rozwałkowałam przed nałożeniem cebuli). Na środku każdego kłaść po trochu cebuli, po czym zawinąć tak, aby powstał rożek. Miejsce sklejenia posmarować odrobiną roztrzepanego białka i dokładnie sklejać.
Układać na przygotowanej blasze. Każdy rożek smarować białkiem, posypać odrobiną soli, serem i obiema paprykami.

Piec ok. 15-20 minut w temperaturze 180 stopni na środkowym poziomie piekarnika.

Źródło: "Pyszne ciasta, czyli ciasta i ciasteczka na słodko i na ostro", wyd. Prószyński Media

piątek, 21 listopada 2008

Bajgle



"Czy jest ktoś kto nie wie co to jest bajgel? Bajgel jest to kawałek chleba w kształcie pączka, który jest gotowany przed upieczeniem. Bajgle często są posypane na wierzchu ziarnami maku lub sezamu albo innymi przyprawami. Bajgel jest częścią żydowskiej sztuki kulinarnej od co najmniej 400 lat. Według Leo Rostena pierwsze wzmianki na ten temat były już w 1610 roku w Polsce. W Ameryce bajgle tradycyjnie podawane są z serkiem śmietankowym i wędzonym łososiem albo z pastą z innych ryb (śledzia, szprotek, itd.). Są także całkiem smaczne z serkiem śmietankowym i grubym plastrem pomidora. Obwarzanki krakowskie przypominają trochę bajgle. Prawdziwy bajgel jest miękki, ciepły i gąbczasty w środku, na zewnątrz zaś lekko chrupiący. Świeży bajgel nie powinien być opiekany. Opiekanie jest próbą rekompensaty jego niskiej jakości."
Źródło: http://www.jewish.org.pl


Cóż... bajgle, które upiekłam nie wyszły ani miękkie, ani gąbczaste. Dobrze, że chociaż ciepłe... zaraz po wyjęciu z piekarnika ;) Mam nadzieję, że chociaż w smaku przypominały te oryginalne.


Bajgle (8 szt)
* 400g mąki pszennej
* łyżeczka soli
* 25g masła
* ok. 180 ml wody
* 7g drożdży świeżych
* pół łyżeczki cukru
* 1 jajko

Do posypania:
* 1 białko
* mak, sezam, gruba sól

Drożdże rozpuścić w ciepłej wodzie z łyżeczką mąki i szczyptą cukru. Odstawić na 20 minut. Pozostałe składniki połączyć w misce, wlać drożdże i zagnieść gładkie, dość twarde ciasto (u mnie trwało to ok. 25 minut). Kulę ciasta umieścić w lekko naoliwionej misce, obrócić tak, żeby całe ciasto delikatnie pokryło się tłuszczem. Przykryć folią spożywczą i odstawić do wyrośnięcia na 30 minut.
Po tym czasie podzielić ciasto na 16 równych części, z każdej uformować wałeczek długości ok. 25 cm. Wałeczki skręcać po 2 i formować w kształt obwarzanka. Wrzucać do wrzącej wody z łyżką soli i łyżką cukru, po wypłynięciu gotować 45 sekund, obrócić na drugą stronę i gotować kolejne 45 sekund. Osuszać na ręczniku papierowym.
Posmarować roztrzepanym białkiem, posypać ziarnami. Wstawiać do nagrzanego do 180 stopni piekarnika, piec ok. 25 minut, aż się zrumienią.



sobota, 1 listopada 2008

Cheese Twists- paluszki serowo-sezamowe



Paluszki, które dziś upiekłam zawierają w sobie to, co każda Pani Domu w kuchni mieć powinna, więc są doskonałym rozwiązaniem w sytuacji, kiedy nie mamy żadnej przekąski, a akurat spodziewamy się gości. I w takiej właśnie sytuacji zastosowałam ten prosty przepis gdzieś kiedyś spisany z książki kucharskiej. Pamiętam, że zrobiłam to wtedy z myślą o takiej sytuacji właśnie. Bo w kuchni zawsze znajdzie się kawałek żółtego sera, trochę mąki, jogurt i jajka. Choć z braku parmezanu użyłam 220g żółtego twardego sera.



Samo "wykończenie", czyli to co nadaje paluszkom ostatecznego smaku, jest sprawą dowolną. Możemy użyć tych dodatków, które akurat w kuchni się znajdą... ja użyłam sezam, ale równie dobrze spisze się mak czy gruboziarnista sól. Także los naszej przekąski leży w rękach wykonawcy :) moje następne na pewno będą z makiem...
Dziś 1 listopada, sklepy pozamykane na cztery spusty, więc o gotowych przekąskach nawet nie ma co marzyć. Sięgnęłam tylko na dno torebki i wygrzebałam wciśniętą pomiędzy rękawiczki kartkę z przepisanym naprędce przepisem ;) chwała mu za to, że tam był...


Kręcone paluszki serowo-sezamowe:
* 150g drobno startego żółtego sera o wyraźnym smaku
* 70g tartego parmezanu
* 250-300g mąki pszennej z pełnego przemiału
* 70g zimnego masła
* 2 jajka
* 70g jogurtu naturalnego
* szczypta soli

Do posypania:
* 1 białko
* 3 łyżki wody
* ok. 200g sezamu

Do pieczenia: blacha wyłożona papierem do pieczenia (a nawet dwie)

Sery , mąkę, wiórki masła, i jajka zmiksować. Dodać jogurt i na blacie zagnieść gładkie, ścisłe ciasto (jeśli będzie się zbyt kleiło, można dodać więcej mąki).
Wywałkować z ciasta wałek, pokroić na 36 równych kawałków. Z każdego kawałka formować "paluszek" o długości ok. 10 cm i rozpłaszczyć na szerokość ok. 1-1,5 cm. Smarować białkiem roztrzepanym z wodą, posypać sezamem i skręcać.
Piec ok. 15 minut w temperaturze 175 stopni z termoobiegiem. Ok. 5 minut przed końcem pieczenia można posypać grubo startym serem żółtym.