niedziela, 7 czerwca 2009

Ałtajskie rożki - pyszne pszenne bułeczki.

Kolejny weekend z Piekarnią za nami. Tym razem gospodynią była Tatter z blogu 'Palce lizać!".
W ramach 34. edycji przedstawiła do poczynienia dwa przepisy. Przepis zaczerpnięty z blogu Marianny, a właściwie jego efekt, czyli pszenne bułeczki, bardzo przypadły nam do gustu.
Ałtajskie rożki to pieczywo niemal doskonałe - miękkie, lekkie i puszyste. Z cienką, rumianą, chrupiąca skórką. Bułeczki są bardzo aromatyczne, doskonale smakują posmarowane masłem i posypane odrobiną soli. Obowiązkowo gorące! :)

Bułki przygotowałam na zaczynie drożdżowym, bo - wstyd przyznać - ale "zabiłam" mój zakwas... :( stał tak w rogu lodówki, aż po miesiącu sobie o nim przypomniałam... o miesiąc za późno.
Myślę, że ta mała zmiana nie wpłynęła na jakość pieczywa, bo trudno mi sobie wyobrazić, aby było smaczniejsze :)
A zakwas... niech zrobi się trochę cieplej na zewnątrz, wyhoduję sobie nowy.
Tymczasem gorąco polecam lekkie śniadaniowe bułeczki! :-)


Przed pieczeniem bułki posmarowałam mlekiem i posypałam makiem.

Poniżej podaję składniki w ilościach, których ja użyłam. Po oryginalny przepis zapraszam do Tatter.


Ałtajskie rożki Marianny (12 bułeczek po ok. 90g)

12-16 godzin przed wypiekiem przygotować zaczyn drożdżowy
* 50g mąki pszennej
* 50g ciepłej wody
* 1g (malutki okruszek) świeżych drożdży

Drożdże rozpuścić w wodzie, dodać mąkę i wymieszać do uzyskania jednolitej konsystencji. Przykryć i zostawić w temperaturze pokojowej.

Ciasto właściwe
* 10g świeżych drożdży
* 12g (2 łyżeczki) cukru
* 360g letniej wody
* 550g mąki pszennej
* 8g (czubata łyżeczka) soli
* 1 łyżka oliwy

Drożdże zasypać cukrem i zalać połową wody. Dodać 2 łyżki mąki, dokładnie wymieszać i odstawić na 10 minut.
Mąkę z solą wymieszać w misce, dodać zaczyn z dnia poprzedniego i rozpuszczone drożdże. Składniki wymieszać i zagnieść elastyczne, nieco lepkie ciasto. Włożyć do miski posmarowanej oliwą i odstawić na 3 godziny w chłodne miejsce (u mnie wyrastało w lodówce). Ciasto w trakcie wyrastania złożyć dwukrotnie (po godzinie i po dwóch).
Wyjąć z miski na omączony blat, podzielić na 12 części, każdą uformować w kulkę, zostawić na 10 minut. Każdą część rozwałkować na owalny placek (lekko podsypując mąką - ciasto jest lepkie) i zwinąć, formując rulon. Ułożyć na blasze złączeniem w dół, przykryć i zostawić na ok. 30 minut do wyrośnięcia.
Piec ok. 20 minut (5 minut w temp. 250 stopni, a następnie zmniejszyć temp. do 180 stopni).

8 komentarzy:

margot pisze...

Bardzo piękne te bułki Agatko i bardzo mnie zaciekawiło jak sobie poradziłaś bez zakwasu
Ale,wiesz co ja trzymam kciuki ,żebyś jednak sobie wyhodowała zakwas i żeby był silny i pracowity....

paproszek pisze...

Jakie śliczne!

.agatka. pisze...

margot, zrobiłam to analogicznie do zaczyny zakwasowego :D
Może dobrze się stało, bo jakiś słabowity był, chociaż karmiłam go porządnie...
Może to znak, że potrzebny mi nowy :D

paproszku dziękuję :) Mnie też się podobają :D

Małgosia.dz pisze...

Bez zakwasu, a piękne. :) Znaczy przepis idealny i na różne przeciwności losu gotowy. :)

kass pisze...

Ślicznie wyglądają z makiem, bardzo apetyczne!
Pozdrawiam.

aga-aa pisze...

ślicznie wyszły :)
ja swój zakwas to zabiję, ale z premedytacją! sobie rośnie jak chce ;)

majana pisze...

Cudowne bułeczki! Mam na nie chęć i chyba zrobie w pozniejszym terminie :))

zawszepolka pisze...

Sssssskoro masz ich tak duzo... to moze masz chcec sie podzielic?? :))
Dobry pomysl z makiem. Ja myslalam nad kminkiem, ale sama nie wiem.
Buzka! :*